mój blog będzie troszkę o mnie, o tym co czuję wyrażam właśnie tu....
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
A. Witam. Nazywam się Ola. Mam prawie 19 lat[!] Bardzo zachęcam do lektury mojego blogu, można w nim znaleść wiele przydatnych treści dla siebie i bliskich. Pozdrawiam cieplo ;-)
Fajne blogi :)
Fajne linki :)
Gdzie mnie można znaleść ;)
Muzyka Poważna
Opowidania..
Reggae
Tu gdzie mieszkam i okolice, jednym słowem ROZTOCZE ŚRODKOWE :)
trwa inicjalizacja, prosze czekac...gry mmo
trwa inicjalizacja, prosze czekac...dodatki na bloga
trwa inicjalizacja, prosze czekac...Biżuteria
trwa inicjalizacja, prosze czekac...dodatki na bloga
© 2007 Magda Buraczewska
trwa inicjalizacja, prosze czekac...Gry online
RSS
środa, 12 października 2011

Co się dzieje, gdy umieramy?  Czy istnieje życie po śmierci? Gdzie idziemy? Czy istnieje dosłowne "Piekło i Niebo"? Czy przechodzimy do innego wymiaru? Na inną planetę? A może tylko znikamy i przestajemy istnieć..?

 

Dowód na istnienie życia po śmierci :


Co się dzieje, gdy umieramy? Żyjemy nadal? Czy może nie?

Wielu z nas wierzy, że istnieje życie pozagrobowe, a teraz naukowcy z Arizony mówią, że otrzymali dowód na to dzięki swoim eksperymentom badającym życie pozagrobowe.

Jest wielu ludzi, którzy mówią, że umarli i wrócili do życia. Twierdzą, że doświadczyli życia pozagrobowego przez krótki czas.

Naukowcy na Uniwersytecie w Arizonie (USA) wykonali obszerne badanie i powiedzieli, że mają dowód na to, że kiedy umieramy kontynuujemy życie poza naszymi fizycznymi ciałami.

\"Większość z tych, którzy widzą dane z badań, mówią że jest to prawdziwe\", powiedział jeden z badaczy.

Allison Dubois jest duchowym środkiem, albo kimś, kto twierdzi, że jest w stanie porozumieć się z umarłym.

Christine Vettore została 'ofiarowana' Dubois, która usiłowała skontaktować się z nieżyjącymi krewnymi Vettore.

\"Jestem pełna nadziei, że istnieje życie pozagrobowe, więc widzę każdego, kogo straciłam\", powiedziała Vettore.

Medium połączyło się ze zmarłymi krewnymi. Gdy córka Vettore jest w kontakcie, Dubois skontaktowała się bratem Vettore i jej matką. Ona (matka) potrafi przekazywać szczegóły, o których Vettore nie mogłaby wiedzieć przedtem.

Na przykład, Dubois powiedziała Vettore, że jej matka wie, że w jej domu stoi ciasto z marchwi i miska orzeszków ziemnych.

\"Żadnych z tych rzeczy nie miałam w domu przedtem, mam te rzeczy w moim domu od miesiąca, ciasto z marchwi i orzeszki ziemne, to było niesamowite\", powiedziała Vettore.

„Dokładność jest zdumiewająca”, mówi Vettore, \"ponieważ ona nigdy nie poznała ani nie rozmawiała z Dubois\". Powiedziała, że Dubois była dokładna w 80 do 90 procentów wszystkiego, co ona powiedziała (!).

Sceptycy mówią, że Dubois jedynie domyśla się, ale Schwartz twierdzi, że jest to niemożliwe, ponieważ nie można się domyślić tylu szczegółów i być przy tym tak dokładnym.

Przez ponad siedem lat Schwarz badał 'media' i osoby uznane za zmarłe, używając nauki, by wyjaśnić, co się dzieje, kiedy opuszczamy nasze fizyczne ciała.

Schwartz wielokrotnie robił eksperymenty w bardzo szczególnych warunkach. Jedno z najbardziej intrygujących badań włączyło pięć najbardziej uszanowanych mediów świata, które podłączono do monitorów i komputerów.

W eksperymencie w warunkach laboratoryjnych 10 ludzi uznanych za zmarłych zostało 'odebranych' przez pięć osób będących mediami.

Schwartz i jego sztab porównali zapisy. Byli zdumieni, ponieważ w większości wypadków media otrzymały od tych samych ludzi te same wiadomości, z 80-90-procentową dokładnością.

\"Jest tak wielu ludzi, którzy będą próbowali znaleźć dziury w tym, co zrobiliśmy... nie będzie żadnej dziury do znalezienia, kiedy się zgodzimy, albo spiszemy gotowy końcowy protokół\", powiedział Schwartz.

Naukowcy sądzą, że nasze fizyczne ciała umierają, ale 'my' żyjemy dalej.

”Kiedy patrzysz na całość danych z naszego laboratorium, najprostszym wytłumaczeniem jest właściwie to, że życie po śmierci naprawdę istnieje\", mówi Schwartz. 

 

Co Wy, sądzicie o Tym??

środa, 23 lutego 2011

On był mężczyzną potężnym, o donośnym głosie i szorstkim sposobie bycia. Zaś ona - kobietą łagodną
i delikatną. Pobrali się. On dbał, by niczego jej nie brakowało, a ona zajmowała się domem i dziećmi. Później dzieci dorosły, pozakładały własne rodziny i odeszły. Historia, jakich wiele.
Lecz kiedy wszystkie dzieci były już urządzone, kobieta straciła swój zwykły uśmiech, stawała się coraz bardziej wątła i blada. Nie mogła już jeść i w krótkim czasie przestała podnosić się z łóżka.
Zmartwiony mąż umieścił ją w szpitalu.
Lecz chociaż u jej wezgłowia zbierali się najlepsi lekarze i specjaliści, żadnemu z nich nie udało się określić, na co zachorowała kobieta. Potrząsali tylko głowami.
Ostatni z lekarzy poprosił na stronę męża i rzekł: - Ośmieliłbym się powiedzieć, że po prostu... pańska żona nie chce już dłużej żyć...
Mężczyzna w milczeniu usiadł przy łóżku żony i ujął ją za rękę. Była to mała, drobna rączka, która zupełnie ginęła w potężnej dłoni mężczyzny. Potem rzekł zdecydowanie swym donośnym głosem:
- Ty nie umrzesz!
- Dlaczego? - zapytała kobieta, lekko wzdychając.
- Ponieważ ja cię potrzebuję!
- To dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś?
Od tej chwili stan zdrowia kobiety zaczął się szybko poprawiać. Dzisiaj czuje się doskonale. A lekarze
i znani specjaliści nadal zadają sobie pytanie, jaka choroba ją dotknęła i cóż za wspaniałe lekarstwo uzdrowiło ją w tak krótkim czasie.

- Bruno Ferrero

 


 

Jak myslisz, co autor opowieści chce nam przekazać poprzez ta opowieśc? Czy może nas czegoś nauczyc, bądź ustrzec ta opowieśc? A może już  kogoś z nas dotkneła podobna historia...?


17:32, ola142117
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 stycznia 2011

a wydawało się
że zawsze będą trwać
na tym rumiankowym podwórku
w tym ciepłym domu
w tym bezpiecznym łóżku
...po kolei zdmuchuje ich czas... [*]

( 19.01.2011 [*]....)


Zanim się opamiętasz,
kołyska, ołtarz, cmentarz
i robisz smutne odkrycie,
że to już całe życie....


nuhjy

przy bramie cmentarza
stoi dziadek
z jedną ręką
sprzedaje bilety
na przejazd kolejką
do podziemia

na twarzy dziadka
wisi szyderczy
uśmiech- bezzębny
a oczy ma z tyłu głowy


Tagi: śmierć
13:34, ola142117
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 grudnia 2010

 

 c

 

 

Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.

 

 

— Halina Poświatowska
Opowieść dla przyjaciela

niedziela, 31 października 2010

Święto zmarłych, to dla mnie dzień rozmyślania i refleksji. Powrotu do lat,dni i osób których już nie ma i nie będzie. Życie jednak toczy się dalej, trzeba iść do przodu z tym co los nam niesie. Z pamiecią o tych co odeszli, ale też o tych co są z nami dziś. Nikt nie wie jak jeszcze długo.

 

it

Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Odszedłeś bo byłeś słaby jak suchy liść
Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami
Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś nareszcie jesteśmy sami w ten listopadowy wieczór


Idąc jesienną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Chcę być tylko z tobą przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać dawne lata, ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi...pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...

 

TSA"51"

niedziela, 10 października 2010

Powiedz jak walczyć
Z tym co złe
Za mało siły w sobie mam
Więc pytam
Czy jest jakiś sposób by siłę mieć
Po rozżarzonych węglach pewnie kroczy


Gdzie jest ta siła
I skąd ją brać
Skąd tyle wiary
By mocno stać
Czy Ty nią jesteś
Ty co masz świat u swoich stóp
Pomóż mi proszę
Wskaż drogę znów

 

hgg

 

 

 

no i tyle na dziś... ;/

23:10, ola142117
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 czerwca 2010

W życiu nauczyłam się jednego : to, że jestem w tej rodzinie i nazywam się tak, a nie inaczej - to czysty przypadek; mogłam być zupełnie kimś innym, dlatego muszę szanować innych. Nawet ludzi, których nie lubię / nie cierpię / nie znam. Nie jest to proste, jest to wręcz niewyobraż

alnie trudne dla takiego narwańca jak ja. Staram się jednak stawiać na tej 'drugiej' pozycji. Pokochałam kiedyś życie, pokochałam kiedyś ludzi - i tego trzymać się zamierzam. Wszystko robię w 100% - denerwuję się, płaczę, grzeszę, pomagam...
*Wstydliwe płakanie? Nie znam tego pojęcia! Nie ma łez, których trzeba się wstydzić. No, może za wyjątkiem jednych - fałszywych łez. Ale to już zgoła inna historia. *Grzechy? Grzechy, grzeszki - moje słabości. Grzeszyć jest strasznie łatwo, poddaję się temu : słabam jak dupa węża.
*Nerwy? Moje drugie imię, strasznie szybko się denerwuję. Czasami z pozytywnym, czasami negatywnym skutkiem.
*Pomoc? Chciałabym kiedyś w Przyszłości pracować z trudną młodzieżą.
*A dziś? Dziś, jeśli tylko potrafię, staram się być pomocną dłonią dla każdego, kto jej potrzebuje. Niełatwe zadanie, ale nie takich w życiu przyjdzie mi się podejmować.
W wolnych chwilach gram na gitarze. . Ale i tak zamiłowanie do muzyki i poezji jest niczym w porównaniu z zamiłowaniem do ludzi! Jestem jednak jednocześnie odludkiem, człowieczkiem trzymającym się na uboczu. . Jestem otwarta na znajomości : nowe, zaskakujące, wnoszące w życie szczęście.
Pozwolono mi - mimo wszystko, mimo wielu błędów i odejść - w dalszym ciągu żyć. Jestem medyczną zagadką, jestem zagadką dla ludzi, którzy ze mną przebywają. Jestem jeszcze zagadką dla samej siebie, więc jeśli Wy nie będziecie czegoś rozumieć - szukajcie rozwiązania sami, bo ja pewnie go nie znam.

23:48, ola142117
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 czerwca 2010

Czasami pojawiają się sytuacje, w których człowieka dopadają wątpliwości i pod wpływem emocji robi różne rzeczy, których później bardzo mocno żałuje. Czasem powie się coś bez namysłu, rzuci parę przykrych słów, które przekreślą wszystko, chociaż tego wcale się nie chce. Niestety bardzo też łatwo ocenić pewną zaistniałą sytuację, osobę z byt pochopnie, pod wpływem targanych wątpliwości, które dają o sobie znać w chwilach niepewności, nawet, jeśli sami nie jesteśmy pewni naszej oceny ani nie wiemy do końca jak jest w rzeczywistości, która może okazać się inna od tego, co na pierwszy rzut oka widzimy.

Czasami spotykamy na swej drodze kogoś, na kim zaczyna nam bardzo zależeć. Zaczynamy wiążąc z nią pewne nadzieje, może nie od razu na wspólną przyszłość bo wiadomo na to trzeba czasu ale że może jednak.... nawet, jeśli dotychczas, przez bardzo długi czas nie dopuszczało się wcześniej do siebie myśli, że jeszcze można by było komuś na tyle zaufać i by się z nią związać. Czasami jest to bardzo trudne, jeśli ma się za sobą wiele niemiłych wspomnień i doświadczeń. Ciężko też jest pokonać niepokój, jeśli cale życie upływa Ci wśród osób, dla których twoja obecność jest im zupełnie obojętna, wśród których nie ma znaczenia to czy jesteś tu obok nich czy nie a czasami ma się wrażenia jakbyś w ogóle dla nich nie istniała. Ludzie którzy pamiętają o Tobie tylko wtedy gdy czegoś od Ciebie chcą... a gdy przychodzi co do czego to nikt nawet nie ma chwili dla ciebie, na nikogo nie możesz nawet liczyć ani na choćby jakiś cieplejszy gest. I chociaż z czasem człowiek do tego przywyka, przyzwyczaja się do tego że bezustannie jest ignorowany a niekiedy zwodzony za nos czy zbywany, z czasem przywyka do myśli że dla najbliższych, których kocha się całym sercem, jest tak naprawdę nikim to czasami przychodzą chwile, w których świadomość tego boli ogromnie. I boli jeszcze mocniej, kiedy w otoczeniu tych osób, z którymi się żyje, na co dzień zamiast jakiejkolwiek serdeczności panuje nic innego jak tylko zawiść.

Czasami pewne wydarzenia sprawiają że człowiek boi się zaufać, boi się że zostanie skrzywdzony i jak tylko może broni się przed tym. I chyba ma do tego prawo jeśli już nieraz dostało się od życia kopa w dupę, jeśli już tyle razy ktoś zadrwił sobie z niego... i to w bardzo perfidny sposób... Są wydarzenia o których czasem trudno zapomnieć, zwłaszcza momenty przez które o mały włos nie przepłaciło się życiem. I chociaż ból mija, czas zaciera rany, po których naprawdę ciężko jest się podźwignąć to staje w końcu mocniej na nogach, kiedy w końcu to się udaje to obiecuje sobie że nigdy więcej nie pozwoli się tak skrzywdzić. Nigdy więcej nie pozwoli się tak zranić. I tylko dla własnego dobra aby jakoś utrzymać swój ster życia stara się dotrzymać dane sobie słowo.

Nikt nie lubi być okłamywany ani oszukiwany, nikt też nie chce być krzywdzony czy zraniony. Nikt tego nie chce chociaż niestety tak jest, że czy tego chcemy czy nie to niekiedy ranimy się nawzajem robiąc to nieświadomie czy nie chcący, często pod wpływem targanych emocji. I to jest jest najgorsze bo gdyby nie to, nie robilibyśmy tego.

 

Zawsze uważałam, że związek dwojga ludzi powinien być oparty na zaufaniu i partnerstwie. Nigdy nie uznawałam czegoś takiego jak kontrolowanie kogoś, zabranianie mu spotykania się z innymi czy zakazywanie czegoś bądź narzucanie czegoś…, bo to nie miałoby żadnego sensu, zwłaszcza że każdy z nas jest istotą wolną która chce się jakoś realizować w swoim życiu...

Zawsze uważałam ze podstawą jakiejkolwiek więzi musi być rozmowa, poprzez którą zbliżamy się do drugiej osoby, ujawniamy swoje uczucia, zamiary, marzenia, czasem słabości czy popełnione błędy, przekazujemy sobie ważne informacje, dajemy znać ze się zauważamy, dążymy do porozumienia…. dajemy sobie przekaz o swojej obecności w czyimś życiu i odwrotnie. Bo dzięki niej czujemy czyjąś obecność w naszym życiu.

 

 

 

bh

photo by Aleksandra D.

14:36, ola142117
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 czerwca 2010
...ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności nakłonisz swe serce. (Prz 2, 2)

Czasami może się zdawać, że nasze życie płynie w odwrotnym kierunku. Gdy jesteśmy młodzi i mamy niewielkie doświadczenie życiowe, musimy podejmować poważne decyzje, które wpłyną na całą naszą przyszłość.
Lecz możemy przecież - jak wiemy - nauczyć się czegoś od tych, którzy poprzez doświadczenia życiowe osiągnęli mądrość.
W pewnej ankiecie socjologicznej pięćdziesięciu osobom w wieku powyżej 95 roku życia lat zadano następujące pytanie: "Gdybyś mógł przeżyć swe życie raz jeszcze, co byś w nim zmienił?" Kwestionariusz wyłonił trzy grupy odpowiedzi.

Gdybym mógł żyć raz jeszcze, to:
- więcej czasu poświęciłbym na refleksję
- częściej podejmowałbym ryzyko
- robiłbym więcej rzeczy, które pozostałyby po mnie, gdy umrę.

Pewna staruszka napisała, jak chciałaby postępować, gdyby mogła żyć jeszcze raz: "Następnym razem popełniłabym więcej pomyłek; odprężyłabym się; przeciągnęłabym się; byłabym głupsza, niż byłam w tej podróży; mniej spraw brałabym na poważnie; ryzykowałabym więcej; wspięłabym się na więcej gór i przepłynęłabym więcej rzek; jadłabym więcej lodów, a mniej fasoli; miałabym więcej rzeczywistych, a mniej wymyślonych problemów. Bo widzisz, byłam jedną z tych osób, co to żyją rozważnie i rozsądnie z godziny na godzinę, z dnia na dzień. O, i ja miałam swoje wzloty, i gdybym miała przeżyć życie jeszcze raz, miałabym ich znacznie więcej. Właściwie nie starałabym się o nic więcej, jak tylko o te wzloty, jeden za drugim, zamiast żyć tak wiele lat bez odrywania się od ziemi."
Posłuchaj i postaraj się zrozumieć! Życie nie może być samym tylko obowiązkiem, bez odrobiny radości. Przecież pragniesz, by Twe życie miało sens dla Boga, dla Twoich bliskich, którzy idą z Tobą, i dla Ciebie samego.
Dziś wieczór pomyśl o swym życiu. Poproś Pana Boga, by pokazał Ci, jaki jest prawdziwy sens Twego istnienia, do czego Cię przeznaczył - i w jaki sposób przejść przez życie radośnie!



Apostoł.pl


desfdc

22:23, ola142117
Link Dodaj komentarz »

Wielkie drzewo wyrasta z małego ziarna, ukrytego pod ziemią. Jest tam głucho, ciemno, niemalowniczo. Nie ma zielonych gałęzi, tylko korzenie. Zamiast barwnych ptaków - krety (może tak czujne, że nie zapadają w sen zimowy), pędraki, dżdżownice, chrabąszcze. Każde drzewo rośnie nie tylko w górę, ale i w dół. Bez tego drzewa niewidocznego, niedekoracyjnego, niepozornego, niekolorowego, a tak istotnego, nie byłoby tego, co widoczne i piękne.

 

 

6

 

Najczęściej chcemy działać na zewnątrz i szukamy efektów, owoców, wzlotów. Zaniedbujemy to, co ma dziać się wewnątrz nas.
Jaka jest nasza modlitwa, ta, której nie widać na zewnątrz? Nie ta recytacyjna, trzepocząca jak ptak, ale na własna, wewnętrzna, nieraz głucha, sam na sam? Jakie są nasze intencje, te nie opowiadane, nie zapisane?
Wiara dlatego jest tak potężna, że stoi na straży ukrytego życia człowieka, tego, co dopiero decyduje o wzroście i bez czego cały świat głupieje - na straży refleksji, modlitwy, kontemplacji, sam na sam z Bogiem i sobą.

 

 

portal: Apostoł.pl

poniedziałek, 31 maja 2010

Każdy ma chwile, żeby to wszystko jebnął
I patrzy w lustro jak łzy mu ciekną
Ale go nie razi światło
To razi świat, co
Upokarza, uczucia zamraża
Takie sytuacje stwarza
Że masz wszystkiego dosyć
Ile można od życia w serce przyjmować ciosy?;/

 

 

 

 

 

 

Szukając właściwej drogi nie zgub siebie...

00:15, ola142117
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 maja 2010

"Pożądamy więcej, niż możemy osiągnąć, lecz osiągamy zwykle mniej, niż możemy zdobyć..."


ewrr

Dziś zrozumiałam coś... coś bardzo ważnego...


Gdy jeszcze tak nie dawno chodziłam do liceum to miałam bardzo wielkie marzenia... zapisać się do szkoły fotograficznej, założyć swój własny zakład fotograficzny, założyć kochającą się rodzine...

Dziś dotarło do mnie że życie wcale takie kolorowe nie jest.. że los z chwili na chwile krzyżuje nam plany i marzenia.. robi z nas "marionetki" w spektaklu: "ŻYCIE JEST WYŚCIGIEM"..

Tak naprawdę my ludzie jesteśmy strasznie naiwni.. wierzymy tym marzeniom naszym jakby to było coś naprawde realnego, a tak naprawdę wierzymy w coś czego wcale nie jestesmy pewni a w rezultacie to wsyztsko i tak przeminie bez spełnienia... :|


Zrozumiałam właśnie, że od chwili ukończenia szkoły otowrzyły się drzwi do kolejnego etapu w moim zyciu.. etapu pełnego rozczarowań w ktorym liczy się tylko pieniądz... tak pieniadz.. dzis bez dorobku materialnego nic nie ma :( i to jest najgorsze w tym całym "spektaklu"...


Pojawia się też zagadnienie założenia rodziny.. szczęśliwej rodziny.. w tym przypadku też pieniadz sie liczy.. bo bez niego to ciężko utrzymać to wszystko w zgodzie..

Wydaje mi się że, założenie takiej rodziny nie jest mi pisane.. czuje tak wewnetrznie... ze chyba nie dam rady tego osiąnąć..-bo to moje marzenie.. a żadno z moich marzeń nigdy się nie spełniło do tej pory a czas niestety na niektoóre sprawy przeminął..


dee

 

Na koniec chciałam dodać dośc mądre słowa odnalezione gdzieś w internecie..  :

"Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jakbyśmy byli nieśmiertelni."

 

poniedziałek, 03 maja 2010

Idealne proporcje... 1:1..

RT

Tak strasznie chcę Kogoś pokochać, że to aż nienormalne. Boję się, że miłość, która się we mnie kumuluje już od dłuższego czasu mogłaby zabić mojego potencjalnego partnera. Za sobą mam już kilka 'przechodnichzwiązkówzfrajeraminadwamiesiące'. Czekam na coś, co przyjdzie i już zostanie. Na coś ciepłego i kochanego. Na coś, co przylgnie do mnie wieczorem, a odklei się rano i będzie jedynym Czymś, dzięki czemu moje istnienie będzie miało sens i przybierze całkiem realne kształty. Nie szukam na siłę, o nie. To ma przyjść samo.  Ma być magicznie. magii potrzebuję. oderwać się od ziemi chcę. Ostatnio chyba zbyt mocno po niej stąpam. Chcę zawisnąć kilka centymetrów nad nią i obserwować wszystko z perspektywy JEGO pachnących objęć. Ale to wszyst ko to tylko marzenia. Boję się, że w rzeczywistości będzie to wyglądało zupełnie inaczej, czyli tak jak zawsze. Że przyjdzie On. pozna moich rodziców, będzie się do mnie dobierał, planować będzie przyszłość, zamęczy mnie telefonami i żyć będzie razem ze mną, pełną obaw, w tej szarej, śmierdzącej rzeczywistości.

 

JA

 

"Jedyną rzeczą jakiej żałuję w swoim życiu, jest to, że nie jestem kim innnym."

 

 

 

to chyba tyle co chciałam powiedzieć  na dziś...


P.S. taa.. objśnienia: "śmierdząca rzeczywistość.." = moja rzeczywistość

 


niedziela, 02 maja 2010

Antonina Krzysztoń

"Dziękuję za słońce"

Dziękuję za słońce, co świeci nad głową
dziękuję za miłość przez wszystkich zdradzoną
Dziękuję za gwiazdy pośród których błądzę
i za samotność spotkaną po drodze

Potrafię Ci śpiewać, choć łzy sercem płyną
dziękuję, Panie - dziękuję za miłość
Potrafię się cieszyć, choć łzy sercem płyną
dziękuję, Panie - dziękuję za miłość

Choćby i niechcianą, i jakby niczyją
bezbronną i słabą, ale przecież miłość
I za dni co przeszły, za braki i pełnię
dziękuję za miłość - wiem, że nie jest ze mnie

Potrafię Ci śpiewać, choć łzy sercem płyną
dziękuję, Panie - dziękuję za miłość
Potrafię się cieszyć, choć łzy sercem płyną
dziękuję, Panie - dziękuję za miłość

 

 

 

no i tyle mam do powiedzienia na dziś..

 


..bez humoru, bez marzeń,bez nadzieji..bez życia..

:(b

wtorek, 13 kwietnia 2010

Czasami są sprawy trudne, o których człowiekowi jest ciężko mówić, problemy, które się przemilcza, skrzętnie ukrywa pod powierzchnią, gdzieś na samym dnie duszy.

Tkwią w nas, niewypowiedziane, nieosłonięte, chociaż czasami chciałoby się wykrzyczeć, wyrzucić z siebie to wszystko, co boli najbardziej, tym, którzy zadają nam ten ból.

Czasami w naszym życiu są problemy, które za zamkniętymi drzwiami są dla innych niewidoczne. Niewidoczne dla tych, którzy nie powinni wiedzieć, że ów problem naprawdę jest. Co gorsza niewidoczne jest to dla osób, których to dotyczy… dla osób którzy, nie wiadomo czemu, z jakich przyczyń nie chcą przyznać się przed samym sobą… albo nie umieją się przyznać sami przed sobą że coś jest nie tak… i powoli niszczą drugiego człowieka dobijając go na tyle ile starczy im sił…

           Zazwyczaj o tym nie mówimy, nie przyznajemy się do zadanych nam ran, chociaż w głębi duszy jest nam bardzo ciężko i czasami chciałoby się podzielić z kimś, tym, co boli okropnie…

Czasami inni wymagają od nas byśmy wbrew sobie godzili się na to, czego nie chcemy… Wymuszają na nas pewne decyzje, które niekiedy są jedynym ratunkiem przed nimi, przed tym by nie dać się do końca zniszczyć psychicznie… jednak czasami jest tak, że człowiek nie może zrobić nić i czuje się zupełnie bezradny, nie może powiedzieć ani słowa, ani zaprzeczyć stawianym zarzutom które są bezpodstawne… kłamstwom rzucanym prosto w oczy, byleby komuś coś udowodnić… udowodnić swoją rację, która jest ponad cenniejsza od prawdy…  byleby kogoś  tylko upokorzyć, poniżyć…  i tak bezustannie…

Jak długo człowiek ma znosić tę podłość człowieka… i udawać że wszystko jest Ok… że nic się nie dzieje… i nie ma żadnego problemu… jak długo można tak żyć…??



Tagi: problemy
19:24, ola142117
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 kwietnia 2010
Z calego serca zycze Wam Swiat pogodnych, spokojnych, wszystkimi barwami teczy malowanych kraszanek, niech radosc i szczescie pozostana z Wami, a wiosenne motyle niech tancem ciesza Wasze oczy przez rok caly. Lany poniedzialek niech przyniesie deszcz wszelkiego bogactwa dla...wszystkich oglądających mój blog życzY Aleksandra D. :*
poniedziałek, 22 marca 2010
Mijam jak deszcz jak niechciana szarość chmur wiem coraz mniej coraz więcej słyszę bzdur… Mój ogień już śpi ledwie się tli Jak? Jakim cudem cofnąć czas? Jak odnaleźć w sobie siebie? Tego nie wiem… Mijam jak deszcz już nie boli prawie nic nie chcę już biec bo naprawdę nie mam sił… W drodze na szczyt mój anioł stróż znikł gdzieś zagubiony w gęstej mgle szuka wiary i nadziei i siebie... Mijam jak deszcz jeszcze tęczę zrzucam z chmur jaki jest sens niespełnionej wiary w cud ślepej wiary w cud… i tyle mam dziś do powiedzenia... :(
18:49, ola142117
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 marca 2010

Powiedz mi szczerze, czy i ty masz dosyć tego życia? Gdy się tak rozejrzeć po ludziach, można odnieść wrażenie, że wielu wprost żałuje, że żyje. Zauważają tylko ciemne i złe strony swego życia, nie widzą tego co dobre i piękne. Wpatrują się w błoto a zapominają o gwiazdach. Są niewolnikami swoich trosk. Są ślepi, bo nie dostrzegają radości, która przynosi każdy dzień.

 

 

 

 

'Wszechświat gwiazdami mruga.
Życie to dar i twója sługa.
Wszechświat gwiazdami mruga.
Życie to dar i twója sługa.'

Habakuk-"Dzień W Którym Przywitałem Życie"

 

 


Chciałabym Ci powiedzieć,
jeżeli jesteś smutny z powodu nienawiści w świecie,
nie płacz i nie trać nadziei, ale zrób coś, nawet coś małego! :-)

 

 

 

z dedykacja dla Przyjaciela mego;-) ;*

 


16:57, ola142117
Link Dodaj komentarz »

Dziś całkiem przypadkowo się natknęłam na tą piosenke, i chciałam Wam ją pokazać bo naprawde jest godna posłuchania, seredcznie polecam! ;-) piosenka o życiu...

 

 

Wierzę, że to, co będzie
to buduje we mnie wiarę i da mi siłę,
nauczy bronić się.
Gdy przyjdzie ostatnia chwila
Ty powiesz mi: 'Kala, nigdy nie możesz zwątpić'.
I wszystko: co dało szczęście,
co nauczyło mnie.
Nie wiem, jak długo jeszcze, ale nie poddam się.
Gdy chwila ostatnia mija nie poddam się na pewno...
Ty będziesz walczyć ze mną.

Bóg dał mi siłę, dał mi talent,

dał natchnienie i kazał mi iść dalej.
Nie patrzeć na to, co za mną [nie], bo to już było...
Walcz o przyszłość. Ja walczę całą siłą.

Choć, raczej, nie umiem ufać, oddałam Ci nadzieję.

Wierzę, że mi pomożesz zrozumieć samą siebie.
Po to, bym mogła widzieć, jak ważne jest ryzyko...
Trzeba to pojąć tylko...
Choć wiem, że nic nie obiecasz, ale daj z siebie wszystko
Pozwól mi żyć tą chwilą.
Tą, która nie trwa wiecznie
Naucz mnie iść dalej.
Nawet wtedy gdy jest ciężko.
Pozwól mi iść własną ścieżką.




Bóg dał mi siłę, dał mi talent, dał natchnienie
i kazał mi iść dalej.
Nie patrzeć na to, co za mną, nie, bo to już było...
Walcz o przyszłość. Ja walczę całą siłą.

 

 

 

Walcz o przyszłość. Ja walczę całą siłą.! ;-)

 

środa, 17 marca 2010

A może mnie wcale nie ma?
może to tylko
jakieś odbicie w zwierciadle?

takim normalnym

co z lewego robi prawe -
bezprawnie!

może mnie nigdy nie było?

może się wszystko przyśniło?...


r

 

 

 

Nadziei już nie ma..
I wiara sens straciła.

 

 

 

 

.

 

wtorek, 16 marca 2010

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

I tak:

Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego!

Intryga niezmiernie zaintrygowana uniosła tylko lekko brwi a Ciekawość nie mogąc się powstrzymać spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego?
A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo
- polegająca na tym iż ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona.

W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie a gdy skończę liczyć moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was na którego kryjówkę trafię zajmie moje miejsce w następnej kolejce.
Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii
Radość podskakiwała tak wesoło iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować. Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć.

Prawda wolała się nie chować w końcu i tak zawsze ją odkrywano.
Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją iż pomysł wyszedł od kogo innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień.
Wiara pofrunęła do nieba
Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół

krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości
motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości
powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.

W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.
Z kolei Egoizm znalazł sobie jak sądził wspaniałe miejsce:
wygodne i przewiewne a co najważniejsze - przeznaczone tylko tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą?
Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu.

Niestety wyleciało mi z pamięci gdzie skryło się Zapomnienie lecz to przecież mało ważne.
Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć
Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca.
W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.

Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania.

Od razu rzecz jasna odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem.
W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania.
Następnie przez przypadek odnalazło Zazdrość co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki kiedy okazało się iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.

Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawem i w ten sposób znalazło Piękność.
Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która niestety nie potrafiła się zdecydować z której strony płotu najlepiej się ukryć.
W ten sposób wszyscy zostali znalezieni:
Talent wśród świeżych ziół
Smutek - w przepastnej jaskini
Zapomnienie... cóż już dawno zapomniało iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość.

Szaleństwo zaglądało za każde drzewko sprawdzało w każdym strumyczku a nawet na szczytach gór i już już miało się poddać gdy odkryło niewielki różany zagajnik.

Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu.
Stało się prawdziwe nieszczęście!
Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro zaczęło prosić błagać o przebaczenie aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.

I to właśnie od tamtej pory od czasu gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego

Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.


 

 

jj

niedziela, 14 marca 2010

Dzisiaj potrafimy błyskawicznie wysyłać wiadomości na cały świat, a astronautów na długie miesiące w kosmos, ale coraz trudniej przychodzi nam odnaleźć drogę do serc tych, których kochamy.

Przypomnij sobie jak dawno temu szliście z twoim mężem lub z twoją żoną serdecznie objęci? Pomyśl, kiedy ostatnio bawiłeś się ze swoimi dziećmi? Przez delikatny, czuły gest może zrodzić się klimat sympatii o wiele głębszy niż by to słowa wyraziły.

Czuły, życzliwy dotyk dłoni może zdziałać czasami o wiele więcej niż całe mnóstwo pięknych słów. Ale musi to być gest rzeczywiście przepojony miłością, a nie taki, poprzez który chcemy coś wziąć w posiadanie. To byłoby zwykłe pożądanie.

 

 

 

     cd


Bądź miły dla ludzi
i kochaj ich sercem,
które daje.

wtorek, 09 marca 2010

Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość.

Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu - miłość poprosiła o pomoc.

Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie. - Odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane,
a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość,
- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam. - Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.

Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu... Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca. Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował ?
- To był Czas. - Odpowiedziała Wiedza.
- Czas? - zdziwiła się Miłość - Dlaczego Czas mi pomógł?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość -
Odrzekła Wiedza.

x

niedziela, 28 lutego 2010

Chciałabym podziękować pewnej osobie która pewnego razu miała w opisię pewne piękne słowa które mi się spodobały (niżej-pogrubioną czcionką).Dzięki tej osobie odkryłam jakże piękną twórczość Leopolda Staffa. ;-) Zachęcam wszystkich do poczytania wierszy tego jakże najwybitniejszego  twórcę literatury XX wieku ;-)


 

Staff Leopold

Młodosc


Szara, wielka kamienica,
Pokój, dywan, koń drewniany,
Z okien: wozy, tłum, ulica,
Raj podwórza zakazany.

Barwne książki z obrazkami,
Jawa w śnie i sen wśród jawy,
Strych, co jak głąb kniei mami,
Strach, przygody i wyprawy.

Nagle błysk, zaduma, drgnięcie,
Starej księgi jakaś karta,
Podejrzenie, brwi ściągnięcie,
Ciekawości rdza niestarta.

Gdzieś na świat wybita szyba,
Dreszcz, niepokój przedwiosenny,
Wiew odwilży... Może... chyba...
Czemu?... Znak pytania plenny.

Potem wylot z miejskiej cieśni,
Wieś, sad w kwiecie, stosy wierszy,
Sen, co drugi raz się nie śni,
Miłość, pocałunek pierwszy.

Zawrót głowy, słońce-chmura,
Deszcz-pogoda, kwiecień życia,
Serce jasne - twarz ponura,
Droga w kwiatach - gest rozbicia.

Pierwsza szczypta bolu, błota,
Gdzieś nieznaczna rysa w murze,
Cierń, krzyk duszy, łza, tęsknota,
Wolność, nowy świat, podróże.

Widnokręgi, krajobrazy,
Sztuka, piękno, wir zawrotny.
Upojenie, ludzie... skazy,
Myśl i pierwszy dzień samotny.

Cisza: znak niezrozumiany,
Bunt, gniew, przewrót, przełom, żmije...
Skąd te blizny? Skąd te rany?...
I godzina męska bije.

Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy się młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było... życie?

 



Dziękuję Ci za wszystko ;-) za wysłuchanie mnie i moich problemów i mam nadzieję że jeszcze się odezwiesz do mnie mimo wszystko....

 

 

 

g

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Taki człowiek zna sens życia i sens umierania.  [Phil Bosmans]

Są takie dni, gdy się nie wie co dalej będzie...
Kiedy wszystko jest błędem i wszyscy są w błędzie...
Są takie miejsca, gdzie by się odejść chciało...
Nikt nie wie gdzie...
Bo wszyscy wciąż wiedzą za mało.
Są takie łzy, które nigdy nie wypłynęły...
Tylko tkwią w nas...
Gdzieś w środku serce rozstrajają.
Są tacy ludzie...,
Za których by się życie oddało.
Dlaczego...?
Nikt nie zna odpowiedzi.
Nie było pytania...
... wciąż wiemy za mało...

 

fff

 

Dlaczego tak trudno kochać?
- Dlaczego więc tak trudno kochać? - wykrzyknąłem po długim milczeniu.
- Ponieważ kochać to jednoczyć - powiedział - a świat wokół nas jest rozdarty na mnóstwo kawałków. Gigantyczna układanka, którą trzeba nam odtworzyć, aby uczynić jeden świat. Miliardy rozrzuconych cząstek, które trzeba ponownie zjednoczyć, aby uczynić z ludzkości jedno wielkie Ciało.

To przedziwna i zarazem trudna przygoda, w której stają naprzeciw siebie dwie energie: siła podziału, czyli egoizm i pycha, oraz siła jedności, czyli miłość.

Skutkiem egoizmu jest śmierć. Skutkiem miłości jest życie. Otóż ta walka jest w tobie i we mnie, i w każdym człowieku, a wartość naszego życia mierzy się siłą jedności, jaką każdy z nas i wszyscy razem wprowadzamy w świat.

A ja ci mówię: „kochaj czynem i prawdą”,
ponieważ sama miłość może zwyciężyć cierpienie,
a ciężar miłości, który wnosisz w świat,
nawet gdybyś nie widział jej owocu,
wlewa nową krew w wykrwawione ciało ludzkości.
Michel Quoist
 
1 , 2 , 3 , 4